Strona poświęcona tematyce historycznej od starożytności do współczesności.
Boks reklamowy
Generał Tadeusz Kutrzeba, Armia Poznań, Bitwa nad Bzurą. Część I
» Napisane przez guderian dnia maj 11 2014, Kategoria: Wojny światowe , 0 komentarzy , 8089 czytań , Drukuj

Generał Tadeusz Kutrzeba Armia Poznań Bitwa Pod Bzurą

Epizod I – Odwrót

„Trudności dowodzenia niedozbrojonego w wojnie z nowocześnie uzbrojonym przeciwnikiem są tak wielkie, że zmuszają wszystkich dowódców operacyjnych do działań prymitywnych, ordynarnych. Każda bowiem bardziej złożona operacja może utknąć na nie dających się usunąć brakach w technice dowodzenia. Trudności te są tym większe, jeżeli między Naczelnym Dowództwem a armiami i między dowództwami armii, a dywizjami piechoty nie ma dowództw pośrednich.”1 „Wszelkie przegrupowania, planowe odwroty, zwroty manewrowe, rekoncentracje były dla nas - prymitywnie uzbrojonych - za trudne. Tam, gdzie operowaliśmy prymitywnie, jak np. w obronie przygotowanej, albo nawet tylko zaimprowizowanej, rozmieszczonej w masywnych osiedlach, jak Warszawa, Modlin, Hel, czy Westerplatte, podołaliśmy zadaniu mimo ognia, którego w innych warunkach nie potrafiliśmy znieść przez czas dłuższy.”

Tak wspominał kampanię wrześniowa jeden z jej najważniejszych uczestników, dowódca Armii Poznań, generał dywizji Tadeusz Kutrzeba. Te bardzo smutne słowa wypowiedział dowódca armii, która ominięta przez oddziały niemieckie stanęła przed szansą zaatakowania całością swoich sił rozciągniętego skrzydła niemieckiej 8 Armii dowodzonej przez generała Johannesa Blaskowitza i być może zmiany oblicza wojny. Uderzenie całej polskiej Armii „Poznań”, oraz części Armii „Pomorze” na skrzydło wojsk niemieckich mogło zmienić oblicze kampanii, a na pewno odciążyłoby toczącą bardzo ciężkie walki Armię „Łódź”. Niestety ani generał, ani jego sztab już od 2 września nie mieli stałej łączności ze sztabem naczelnego wodza, ani z marszałkiem Rydzem-Śmigłym. Łączność co chwilę się urywała, a Kutrzeba chcąc wykonać takie uderzenie musiał mieć zgodę naczelnego dowódcy. Dnia 2 września udaje się nawiązać łączność i na sugestię przeprowadzenia ataku generał dostaje następującą odpowiedź ze sztabu generalnego: Nie ma zgody na atak, armia ma się przygotować do obrony.

Generała bardzo dziwi taka decyzja i konkluduje: "Mamy się ugrupować do obrony, mimo że nas nie atakują, przed kim mamy się bronić? O co im chodzi?" Naczelny wódz popełnił niewybaczalny błąd, nie zgadzając się na plan gen. Kutrzeby, przewidujący że Armia „Poznań” udzieli pomocy Armii „Łódź”. Marszałek Rydz-Śmigły działał bardzo schematycznie, chciał ściągnąć polskie armie na linię Wisły i Sanu, gdzie miały zająć pozycje i bronić się w oczekiwaniu na pomoc sojuszników. Nie widział, albo nie chciał widzieć, że niemieckie armie idące na Warszawę odsłaniają swoje skrzydła i niespodziewany atak polskich dywizji mógł zmienić obraz konfliktu. Niestety koncepcja dalszych działań, po okresie pierwszych walk granicznych nie była znana dowódcom armii, ani nawet oddziałowi operacyjnemu Sztabu Głównego WP. położenie armii poznań 1-3 września 1939 r. Tak to opisuje Pułkownik Stanisław Kopański, szef Oddziału III (Operacyjnego) Sztabu Głównego WP, o powstaniu polskiego planu wojny: „Plan zachodni rodził się szybko, pod wpływem nagłych wydarzeń politycznych. Zawierał on właściwie jedynie: zadania dla poszczególnych armii, zwięzłe wskazówki wykonawcze, ogólne Orde de Bataille armii. Plan ten nie obejmował wówczas żadnych wytycznych użycia odwodów Naczelnego Wodza. Koncepcja dalszych działań wojennych, poza okresem wstępnym, ujętym w wytycznych dla dowódców armii, jeśli istniała w umyśle przyszłego Wodza Naczelnego i znana była jego najbliższym współpracownikom (szefowi Sztabu i jego zastępcy), to na pewno nie była ujawniona Oddziałowi Operacyjnemu. Nie była więc przepracowana przez Sztab, ani też przygotowana w terenie”.

Mijały dni, płynął bezcenny czas, a Armia „Poznań” zgodnie z rozkazem wycofywała się z Wielkopolski w stronę Warszawy. Jej dowódca jednak cały czas rozważał możliwość ataku. Jego żołnierze wycofywali się we wzorowym porządku, maszerując głównie nocami, co praktycznie uniemożliwiało Niemcom wykrycie polskich wojsk. W międzyczasie Kutrzeba spotyka się w Toruniu z dowódcą Armii „Pomorze” generałem Bortnowskim. Tymczasem 4 września wojska 8 Armii niemieckiej dowodzonej przez generała Blaskowitza, zajęły Łódź. Armia „Łódź” była już praktycznie rozbita i w nieładzie wycofywała się. Dowódca Armii „Poznań” zdawał sobie sprawę, że teraz liczy się każdy dzień. Jego doświadczenie podpowiadało mu, że właśnie te kilka dni może zadecydować o losie kampanii. Tadeusz Kutrzeba był jednym z najlepiej wykształconych i wyszkolonych polskich wyższych dowódców. Uczestnik walk I wojny światowej, a także wojny polsko-bolszewickiej, przez wiele lat zdobywał doświadczenie tak potrzebne w czasie kampanii wrześniowej. Urodził się jako syn Tomasza Kutrzeby, kapitana armii austriackiej i Ludwiki z domu Szula 15 kwietnia 1886r. W 1896 roku został przyjęty do Instytutu Wychowawczego dla Osieroconych Synów Oficerów (Erziebungsinstitut für Verwaiste Offizierssobne)4 w Fischau koło Wiener Neustadt, a następnie uczęszczał do 3 letniej Wojskowej Wyższej Szkoły Realnej szkoły w Hranicach na Morawach. Tu kształcili się późniejsi generałowie Wojska Polskiego: Józef Haller, Tadeusz Rozwadowski i Juliusz Malczewski. W roku 1903 zdał maturę w Państwowym Gimnazjum Realnym w Wiedniu. Następnie rozpoczął studia na Wydziale Inżynieryjnym w Wojskowej Akademii Technicznej (oficerska szkoła inżynierów i saperów) w Mödling pod Wiedniem, którą ukończył w 1906 roku z wynikiem celującym i nominacją na podporucznika saperów. Będąc prymusem, miał możliwość wyboru miejsca służby. W rezultacie od 1906 do 1910 roku pełnił służbę w 9. Batalionie Saperów w rodzinnym Krakowie. Kutrzeba miał tam okazję po raz pierwszy i jak się później okazało ostatni przed 1939 rokiem sprawować samodzielne dowództwo, choć tylko na szczeblu plutonu. Po latach często wypominali mu to jego krytycy, wytykając brak doświadczenia w dowodzeniu. W latach 1910–1913 studiował w wiedeńskiej Szkole Wojennej w Wiedniu i ukończył Wyższy Kurs Inżynierii. Do stopnia porucznika awansował w 1911roku. W latach 1913–1914 pełnił służbę w Dyrekcji Inżynierii przy dowództwie twierdzy Sarajewo, gdzie zajmował się m.in. przygotowaniem projektu obrony miasta Foca na pograniczu z Czarnogórą. Tam zastał go wybuch I wojny światowej.

Tuż po rozpoczęciu działań wojennych pozostał początkowo w dowództwie twierdzy Sarajewo, po czym został przydzielony Sztabu 2 Brygady Artylerii Górskiej gen. mjr. Ferdinanda Komma. W połowie lutego 1915 roku Kutrzeba przeniesiony został na front wschodni w charakterze 2 oficera łącznikowego przy niemieckim XXIV Korpusie Rezerwowym gen. piechoty Friedricha von Geroka walczącego w Karpatach. 15 kwietnia 1915 roku roku uzyskał awans do stopnia kapitana Sztabu Generalnego. W maju 1915 roku został skierowany na front włoski, gdzie trafił do Grupy Budowy Umocnień Kronau, przy 92. Dywizji Piechoty, a następnie został oficerem sztabowym przy 20. Dywizji Piechoty Honvedu. Na przełomie 1915-1916 roku otrzymał rozkaz dołączenia do Sztabu Grupy Inżynieryjnej Dowództwa Obrony Krajowej w Tyrolu. W lutym 1916 roku został mianowany szefem sztabu wojsk technicznych Grupy Armii arcyksięcia Eugeniusza. Ten okres jego służby pozwolił mu uzyskać bardzo dużo cennych doświadczeń nie tylko ze względu na zajmowane stanowisko, ale także ze względu na charakter i zasięg przygotowań do operacji zaczepnej w trudno dostępnym górzystym terenie. Z frontu włoskiego przerzucono go do Siedmiogrodu, gdzie w sierpniu 1916 roku objął stanowisko szefa sztabu inspekcji fortyfikacji w dowództwie wojsk austriackich. We wrześniu został oficerem łącznikowym przy dowództwie niemieckiej 9. Armii na froncie rumuńskim. Służba podczas kampanii rumuńskiej była dla Kutrzeby jednym z najważniejszych doświadczeń w trakcie całej I wojny światowej. Miał tu okazje poznać wielu wybitnych dowódców takich jak: Mackensen czy Seeckt. Przełożeni wysoko ocenili postawę Kutrzeby pisząc w opinii służbowej: „Wybitnie zdolny oficer Sztabu Generalnego. Jego potencjał, energia, pracowitość i wytrwałość predestynują go do wykonywania najcięższych zadań. Wielki talent improwizacyjny i organizacyjny. W czasie wojny z Rumunią był wartościową podporą operacji. Można go wykorzystać jako znakomitego inżynieryjnego, sztabowego, a równie dobrze oficera Sztabu generalnego. Pogodne, szczere usposobienie, wspaniały kolega. Wybitnie predestynowany do objęcia samodzielnego stanowiska”.

Przeniesiony ponownie w maju 1917 roku na front rosyjski, na stanowisko oficera d.s operacyjno-organizacyjnych, a następnie zastępcy szefa sztabu w ekspozyturze dowództwa 4. Armii w Krystynopolu na Wołyniu. Od marca 1918 roku zajmował z kolei stanowisko szefa sztabu bazy austriackiej w mieście Braiła nad Dunajem. Tam doczekał końca wojny. Kiedy upadła monarchia austro-węgierska i zaczęło się odradzanie państwowości polskiej kapitan Tadeusz Kutrzeba porzucił służbę w armii zaborczej i po zgłoszeniu się do działającej w Wiedniu Polskiej Wojskowej Komisji Likwidacyjnej, był krótko jej członkiem. Następnie wyjechał do Warszawy, gdzie złożył podanie o przyjęcie do służby w Wojsku Polskim. Jednocześnie powiadomił o tym fakcie Ministerstwo Wojny w Wiedniu. 1 marca 1919 roku władze austriackie przeniosły go w stan spoczynku. Kapitan Tadeusz Kutrzeba wstąpił w szeregi Wojska Polskiego w dniu 8 listopada 1918 roku i został przydzielony do Wydziału I Organizacyjnego Sztabu Generalnego WP. Na podstawie rozkazu Naczelnego Dowództwa WP z 26 marca 1919 roku ustanowiony został korpus oficerów Sztabu Generalnego, a 12 kwietnia 1919 roku zaliczono do niego Kutrzebę. W październiku 1919 roku późniejszy generał został mianowany szefem sztabu 1. Dywizji Piechoty Legionów gen. Edwarda Rydz- Śmigłego, a od kwietnia do połowy roku 1920 Grupy Operacyjnej gen. Edwarda Rydza-Śmigłego. W grudniu 1919 roku został awansowany do stopnia majora. Był wtedy bezpośrednim przełożonym kpt. Władysława Bortnowskiego. Tercet Rydz-Śmigły – Kutrzeba - Bortnowski powtórzył się znowu w 1939 roku, ale już z gorszym skutkiem.

W maju 1920 roku jako szef sztabu 3 Armii uczestniczył w wyprawie wojsk polskich na Kijów. Podczas odwrotu sprawował funkcję szefa sztabu Frontu Południowo-Wschodniego. W czasie bitwy warszawskiej kierował sztabem Frontu Środkowego, a następnie od sierpnia do stycznia 1921 roku był szefem sztabu nowo utworzonej 2 Armii, która uczestniczyła w walkach o Białystok i pościgu za wojskami sowieckimi. W tym czasie awansował do stopnia podpułkownika. Na froncie Kutrzeba spotkał dowódców, którzy mieli wkrótce przesądzić o jego dalszej karierze: Józefa Piłsudskiego i Edwarda Rydza-Śmigłego. Generał Rydz-Śmigły bardzo często akcentował wyjątkowe zdolności, pracowitość i inteligencję swego szefa sztabu. W rozkazie z 17 października 1920, wydanym z okazji zakończenia działań wojennych 2 Armii, pisał: ”Dziękuje również podpułkownikowi Kutrzebie, memu szefowi sztabu, umiejętnemu współpracownikowi za jego wybitną pracę i zalety pierwszorzędnej wartości”.

Po wojnie polsko-bolszewickiej na krótko objął stanowisko wykładowcy Szkoły Sztabu Głównego. W maju 1921 roku został oddelegowany do służby w Biurze Ścisłej Rady Wojennej. W 1922 roku został awansowany do stopnia pułkownika SG (Sztabu Generalnego). W listopadzie 1925 roku został II zastępcą szefa Sztabu Generalnego i szefa Biura Ścisłej Rady Wojennej. Sytuacja w kraju była bardzo zła. Niewydolna demokracja parlamentarna z wieloma skonfliktowanymi ugrupowaniami politycznymi i co chwile zmieniającymi się gabinetami bardzo utrudniała wyjście z zapaści. Widząc to marszałek Piłsudski przeprowadził pod hasłem sanacji (tj. uzdrowienia) stosunków w Polsce zamach stanu. Tadeusz Kutrzeba nic o szykowanym zamachu nie wiedział, dlatego kiedy według relacji przytoczonej we wspomnieniach ppłk. Mariana Romeyki, został w marcu 1926 roku przyjęty wraz z generałem Orliczem-Dreszerem (który był jednym z głównych organizatorów przewrotu) przez Józefa Piłsudskiego w Sulejówku, był zszokowany tym co tam usłyszał z ust marszałka : „Nie patrząc na nas, nie zadając nam żadnych pytań, zaczął mówić: „dzisiaj otrzymacie ostateczne moje dyrektywy...”Tak zaczęła się przemowa...Zaczął mówić o tworzenie jakiejś grupy, zaczął wymieniać skład tej grupy i nazwiska poszczególnych oficerów... Byłem zupełnie zdezorientowany; czułem, że jest to nieporozumienie. Popatrzyłem pytająco na Dreszera: był śmiertelnie blady, w spojrzeniu jego malowało się przerażenie. Nie widziałem innej możliwości, jak siedzieć i słuchać. Już po kilku minutach zorientowałem się, że marszałek wydaje dyspozycje w sprawie przygotowania jakiegoś puczu wojskowego, jakiś demonstracji wojskowej, jakiegoś zamachu stanu. Byłem przerażony.... co ja Kutrzeba, mam z tym wspólnego? Wyczułem więc, że jestem świadkiem tragicznego nieporozumienia, że Piłsudski nie orientuje się że siedzi przed nim drugi zastępca szefa Sztabu Generalnego, były oficer armii austriacki, nic wspólnego nie mający z żadną polityką, nie wciągnięty nigdy do żadnych jego kombinacji”. 

Po opuszczeniu Sulejówka Kutrzeba dał Dreszerowi słowo honoru, że nie ujawni treści rozkazów marszałka. Należy jednak odnotować, że część historyków podważa prawdziwość relacji ppłk. Romeyki. Po zamachu majowym pozostał na dotychczas pełnionym stanowisku, choć nie zdecydował się na otwarte poparcie Piłsudskiego. Podobnie jak Stefan Rowecki, sprzyjał stronie rządowej i nie krył tego w późniejszym czasie. 16 marca 1927 roku został awansowany na stopień generała brygady (ze starszeństwem od stycznia 1927) roku. W październiku 1928 roku został komendantem Wyższej Szkoły Wojennej. Był bardzo dobrym wykładowcą i organizatorem, a także autorem wielu prac i rozpraw. W jego dorobku znalazły się także książki. Kutrzeba korzystał w tym względzie z bogatych doświadczeń wojennych. Tak o generale pisał w liście kwalifikacyjnej za rok 1929 szef Sztabu Głównego gen. Tadeusz Piskor: „ Dotychczasowa pracą generał Kutrzeba wyrobił sobie już stałą opinię – wzorowego oficera. Na stanowisku Komendanta Szkoły – jest pierwszym, który prowadzi Szkołę samodzielnie, starając się dostosować szkolenie i wychowanie dyplomowanych oficerów do wymagań Pana Marszałka. Bez teorii, bez frazeologii stara się dać armii Polskiej nowego wartościowego, realnie myślącego – nie papierowego oficera. Jego dorobek w armii Polskiej kwalifikuje go na wszystkie samodzielne stanowiska, zwłaszcza w dowodzeniu”.

W tym samym czasie coraz większą rolę w polskim wojsku zaczął odgrywać Edward Rydz-Śmigły. Wiązało się z tym umocnienie pozycji Kutrzeby, który miał z Rydzem-Śmigłym dobre stosunki osobiste. generał Tadeusz Kutrzeba7 listopada 1935 roku Kutrzebę mianowano generałem przy Generalnym Inspektoracie Sił Zbrojnych. 19 marca 1939 roku Tadeusz Kutrzeba awansował do stopnia generała dywizji i został inspektorem armii. 23 marca wyżsi oficerowie przewidziani na dowódców związków operacyjnych otrzymali rozkazy do organizacji armii na czas wojny (gen. Kutrzeba – Armii Poznań). Generał aż do konca sierpnia 1939 roku wraz ze sztabem przebywał w Warszawie. 29 sierpnia otrzymał rozkaz przeniesienia sztabu do Gniezna, a następnie do Mchówka koło Izbicy Kujawskiej. 

Armia Poznań została utworzona w marcu 1939 roku w celu obrony Wielkopolski. Armia Poznań: dowódca: gen. dyw. Tadeusz Kutrzeba szef sztabu: płk. Dypl. Stanisław Lityński Armia Poznań skład: 14 Dywizja Piechoty - dowódca: gen. bryg. Franciszek Wład - szef sztabu: ppłk. dypl. Jan Kobylański 17 Dywizja Piechoty - dowódca: płk. dypl. Mieczysław Mozdyniewicz - szef sztabu: ppłk. dypl. ppłk. Artemi Andzaurow 25 Dywizja Piechoty - dowódca: gen. bryg. Franciszek Alter - szef sztabu: mjr. dypl. Edward Ostrowski 26 Dywizja Piechoty - dowódca: płk. dypl. Adam Brzechwa-Ajdukiewicz - szef sztabu: mjr. dypl. Witold Sujkowski Kaliska Brygada Obrony Narodowej: - dowódca: płk. Franciszek Sudol Poznańska Brygada Obrony Narodowej: - dowódca: płk. Stanisław Siuda - szef sztabu: ppłk. Bogdan Geisler Wielkopolska Brygada Kawalerii: - dowódca: gen. bryg. Roman Abraham - szef sztabu: mjr. dypl. Tadeusz Grzeżułko Podolska Brygada Kawalerii: - dowódca: płk. dypl. Leon Strzelecki - szef sztabu: ppłk. dypl. Witold Święcicki Grupa Operacyjna „Koło” do 06. 09 1939r. Grupa Operacyjna gen. Knoll-Kownackiego - dowódca: gen. bryg. Edmund Knoll-Kownacki - szef sztabu: płk. dypl. Michał Białkowski Ponadto do jego dyspozycji oddano: lotnictwo (eskadry 3 Pułku Lotniczego z Ławicy pod Poznaniem), artylerię (7 Pułk Artylerii Ciężkiej), a także dywizjon pociągów pancernych: "Śmierć", "Paderewski", "Sosnkowski", "Poznańczyk" i "Danuta".

Ten potężny związek operacyjny liczący około 120 tysięcy żołnierzy cofał się nie atakowany, ani nie wykryty przez Niemców. Generał Kutrzeba zdawał sobie sprawę, że pierwszą fazę wojny czyli obronę granic przegraliśmy, a spodziewany atak na Niemcy Anglii i Francji, wynikający z podpisanych umów, nie nastąpił. Nasi sojusznicy nie zamierzali przyjść nam z pomocą. Duch potężnej linii Maginota wyznaczał kierunek francuskiej polityki zagranicznej. Ci na których tak liczyliśmy w tych tragicznych wrześniowych dniach, ograniczyli się do zrzucania ulotek na terytorium Niemiec i drobnych akcji na granicy francusko-niemieckiej. Po raz kolejny okazało się, że kanclerz i wódz III Rzeszy Adolf Hitler miał rację nie wierząc w interwencję ze strony państw zachodnich. Polityczne wyczucie nie zawiodło go, choć wielu szczególnie wyższych dowódców Wehrmachtu ostrzegało przez atakiem Aliantów. On przewidywał, że atak nie nastąpi i miał rację. Dla nas oznaczało to, że cały misterny plan obrony oparty na obronie granic i walkach obronnych w oczekiwaniu na kontruderzenie na zachodzie był całkowicie błędny. Płaciły za to krwawiąc armie: „Pomorze”, „Łódź”, „Kraków”, „Prusy”, „Lublin” i „Karpaty” toczące ciężkie walki i próbujące wykonać niewykonalny rozkaz. Tymczasem dowódca 8 Armii niemieckiej generał Johannes Albrecht Blaskowitz parł z całych sił na Warszawę. Chciał być tym, który jako pierwszy zdobędzie polską stolicę. To był jego podstawowy cel. Marsz jego oddziałów był cały czas obserwowany w miarę możliwości przez słabe lotnictwo armii Poznań. Polskie samoloty latały nad pozycjami niemieckimi, donosząc o ich ruchach i rejonach koncentracji. Dzięki temu generał Kutrzeba był dość dobrze zorientowany w ruchach nieprzyjaciela. Ale czas niestety pracował na naszą niekorzyść. Nadal nie było rozkazu do ataku. Czy dowódca Armii „Poznań” nie powinien sam zdecydować i rozpocząć atak teraz, kiedy jeszcze była szansa na zaskoczenie wojsk niemieckich zaangażowanych w walkach z Armią „Łódź” i niespodziewających się ataku wojsk, które według ich wiedzy przeszły już za Wisłę? Czy powinien czekać na stosowny rozkaz? Szkoda, że nie znał powiedzenia słynnego dowódcy znanego z wielu zaskakujących, ale w większości trafnych decyzji, generała Georga Pattona który tak powiedział: „Jeżeli nie jesteś pewien co robić, to atakuj!”

Ireneusz Piątek

Przejdź do części drugiej
Ten artykuł został otagowany
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Zdjęcia z Galerii
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook Like