Strona poświęcona tematyce historycznej od starożytności do współczesności.
Boks reklamowy
certyfikatów
dokumenty krystyna stanisława fabijańczuk świadectwo kwalifikacyjne jacek certyfikat księgowy fab tax amp accountancy by bilans
Średniowieczne pole walki i jego traumatologia
» Napisane przez Optimus Prime dnia marzec 23 2014, Kategoria: Historia średniowiecza , 0 komentarzy , 4646 czytań , Drukuj
Rodzaj broni, opancerzenia używanego przez rycerzy i zwykłych wojowników oraz taktyka prowadzenia walki określały bezpośrednio rodzaj obrażeń jakich mogli doznawać w czasie starcia wręcz. Dzisiejsze rekonstrukcje bitew organizowanych przez miłośników średniowiecznych militariów nie są w stanie odzwierciedlić ówczesnej rzeczywistości bitewnej.

Dawni wojownicy ulegali szerokiej gamie obrażeń - uderzano przecież po to, by zabić wroga. Często następujące w ich efekcie leczenie powodowało znacznie większe szkody. O ile w starożytności medycyna wojenna stała na dość wysokim poziomie, to okres średniowiecza jest czasem zapomnienia. Pod wpływem Kościoła w świadomości ludzkiej ugruntowywało się przeświadczenie, że urazy i choroby są karą za grzechy. Wielu uważało, iż najlepszym sposobem leczenia są modły lub pielgrzymka do miejsc świętych, a nawet ufundowanie kościoła czy klasztoru. Tak więc często to duchowni odprawiali nieustające modły nad ciałem chorego lub stosowano jeden sposób leczenia na różne dolegliwości. Rzadko korzystano z dzieł Galena czy Hipokratesa. Na zwykłe złamania kończyn stosowano amputację kończyn lub inne drastyczne zabiegi.
W późnym średniowieczu zaczęto coraz częściej korzystać z wiedzy i doświadczeń lekarzy arabskich. Bo to właśnie w krajach Islamu medycyna rozwijała się nieustannie. Medycyna arabska kontynuowała osiągnięcia medyczne Greków. Ich nauki były jednak przez wieki wzbogacane i modyfikowane. Największy rozkwit osiągnęły one w IX - XI w. Oczywiście nie należy sądzić, że w tym czasie Europejczykom nie udawało się wyleczyć urazów. Jednakże ich metody nie były tak skuteczne jak powinny być.

Pewne jest, iż zadawane rany powodowały silne krwotoki, tak zewnętrzne jak i wewnętrzne. W dużej części przypadków doznane obrażenia były na tyle rozległe, że i współczesna medycyna nie byłaby w stanie uratować rycerza. Ale równie często do śmierci dochodziło wskutek złego zaopatrzenia rany. Na porządku dziennym było polewanie rany wrzącym olejem lub przykładanie gorącego żelaza. Takie działania mogły i często prowadziły do powstania martwicy tkanek. Od tego już krótka droga do zakażenia lub innych patologii prowadzących w efekcie do śmierci. Nawet wiele miesięcy od urazu.

Przy odtwarzaniu realiów bitwy średniowiecznej nieocenione są materialne szczątki poległych przynoszące odpowiedzi na pytania, na które ikonografia i źródła pisane z reguły milczą. W źródłach podkreślany jest często skutek uderzeń. Uzupełniają je właśnie przedstawienia ikonograficzne. Ich uzupełnieniem mogą być średniowieczne traktaty szermiercze dotyczące sposobu walki z różnorodnie opancerzonym przeciwnikiem. Należy zdać sobie sprawę z faktu,że jesteśmy w stanie zaobserwować tylko część ciosów jakie otrzymywał wojownik. Jedynie potężne ciosy mogły przenikać przez zbroję, mięśnie do kości zostawiając na niej ślad. Część ataków zadanych w tkankę miękką z oczywistych względów nie pozostawiła żadnych.

Umiejscowienie ran może wskazywać na sposób walki. Pieszy doznający obrażeń od jeźdźca ma poranioną głowę i barki. Jeździec raniony przez pieszego ma przeważające urazy kończyn dolnych i miednicy, czyli części ciała, do których piechur mógł dosięgnąć bronią krótką. Obrażenia bitewne można podzielić ze względu na rodzaj ran i ich umiejscowienie (cięte, tłuczone, amputacje, miażdżone, drążące, przeszywające). Średniowieczna ikonografia jest bardzo bogata w przedstawienia urazów jakim ulegali wojownicy, np. w Biblii Maciejowskiego skąd pochodzą przedstawione w materiale miniatury.

Na czele listy urazów znajdują się obrażenia głowy. I co ciekawe źródła archeologiczne w postaci czaszek pokazują nam, że zdarzały się przypadki przeżycia (ślady gojenia kości). Jak częste one były w rzeczywistości nie jesteśmy w stanie stwierdzić. Co nie powinno dziwić równie często spotykane były rany zadane kopią lub włócznią. Energia takiego uderzenia ześrodkowana w jednym punkcie powodowała rozbicie pancerza ciężkozbrojnych. Zadany cios powodował wyrzucenie rycerza z siodła i upadek na ziemię. Efektem mogły być złamania spowodowane samym upadkiem jak również stratowaniem przez konie.
W dużej ilości są spotykane urazy kończyn górnych, zwłaszcza okolic stawów barkowych i podstawy szyi. Spowodowane one były uderzeniem z góry lub próbą uderzenia w miejsce pomiędzy hełmem a zbroją. Obrażenia te są najczęściej przedstawiane w średniowiecznej ikonografii pola bitwy. Rana rozpoczynała się u podstawy szyi (najczęściej po stronie lewej), a kończyła na mostku. Taka rana była głęboka. Jeśli uszkodzenia doznała tętnica podobojczykowa to śmierć następowała w ciągu kilku sekund.
Celem ataku była także twarz (w szczególności oczy). Obrażenia takie były najczęściej zadawane przez puginały, sztylety, mizerykordie, które łatwo mogły zmieścić się w otwory hełmów. Cios mógł uszkodzić opony mózgowe (lub mózg) i jeśli nie zabił od razu, to i tak była to kwestia czasu. Co oczywiste atakowano również brzuch i klatkę piersiową. W starciach stosowano chwyty za kark prowadzące do uszkodzeń kręgów szyjnych. A w walce używano nie tylko ostrzy ale i rękojeści, która uderzano w twarz przeciwnika powodując liczne złamania. Do tego należy doliczyć rany zadawane przez pociski z kusz i łuków.

W czasie średniowiecza ciała poległych na polu bitwy grzebano w jego pobliżu. Zwycięzca miał obowiązek zapewnienia godnego pochówku poległym, tak własnych jak i wrogich. Ciało wroga można było ograbić ze zbroi, odzieży i kosztowności, ale w zamian należało je godnie pochować z udziałem duchownych. Nakazywał tego kodeks rycerski. Jagiełło 3 dni po bitwie grunwaldzkiej grzebał zwłoki. Wykopaliska i inne źródła wskazują, że pogrzeb odbył się z wszelkimi regułami liturgii katolickiej. Zwłoki zostały złożone do grobu, a nie wrzucone, ponieważ leżały ułożone w równych rzędach koło siebie. Nie posiadały żadnych zbroi, szat czy ozdób. Pod Agincourt 5800 poległych pochowano w 3 rowach w miejscu bitwy. Przypadki przenoszenia poległych po pewnym czasie od bitwy do specjalnie przygotowanych ossuariów w kościołach lub kaplicach odnotowano m. in. po starciach pod Siedlcami (1318), Grunwaldem (1410), Murten (1476), Towton (1461), Epfig (1525). Zdarzały się przypadki palenia zwłok: Damietta (1250), Dun-le-Roi (1183), Vadurn Jacob (1179).

Bibliografia:
P. Dziedzic, A. Michalak, A. Szczepanek, Co kosci mówią nam o wojnie? Uwagi na marginesie odkryć urazów na czaszkach z masowej mogiły z grodziska w Niesulicach koło Świebodzina, [w:] Acta Militaria Mediaevalia VII, Kraków-Rzeszów-Sanok, 2011
M. Sztuka, Jedyną właściwą szkołą chirurga jest wojna - traumatologia średniowiecznego pola bitwy, [w:] Lekarz Wojskowy, Nr 4/2011
W. Forgacz, Cmentarze wojskowe miasta Wrocławia

Licencja Creative Commons
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe.
Ten artykuł został otagowany
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Zdjęcia z Galerii
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook Like